Trudno dzisiaj wyobrazić sobie nowoczesny biznes bez firm doradczych. Doradztwo bowiem stało się ważną usługą bez której trudno poruszać się w warunkach gospodarki rynkowej i wysokiej konkurencji. Lecz jakie były początki tego typu działalności.
Doradztwo personalne
Pamiętam to jak dziś! Całe czterdzieści trzy lata temu, mój własny dziadek otworzył spółkę doradczą. Zajmowała się ona wszelkimi problemami, z którymi spotykał się człowiek. Zaczynając od tych błahych, w stylu pisania podań, protokołów, poprzez troszkę trudniejsze, jak na przykład szukanie pracy, czy też kupno nieruchomości, aż po skomplikowane porady prawnicze.
Firma doradcza mojego dziada, rozwijała się w niesamowitym tempie. W przeciągu sześciu miesięcy, mój dziadek stał się bardzo bogatym człowiekiem, pomimo faktu, iż każdy z ludzi zaciągających jakiejkolwiek porady u mojego dziadka, nie musiał nic płacić. Wszelkie datki były dobrowolne, wrzucane anonimowo do zielonej puszki, stoj±cej przy wyjściu. Byłem wtedy bardzo mały ale pamiętam zadowolone, uśmiechnięte miny wszystkich odwiedzających w każdym razie pod koniec wizyty.
Mój dziadek wydawał mi się magikiem. Tak jak magik z pustego kapelusza wyciągał królika za uszy, tak samo mój własny dziadek, wyciągał za uszy ludzi w kłopotach. Dodać jeszcze muszę że tak samo nagle jak pojawiał się królik za kapeluszem magika, tak samo pojawiały się uśmiechy wdzięczności radości na twarzach wielu ludzi w potrzebie. Nigdy nie mogłem wyjść z podziwu nad ogromem wiedzy mojego dziadka. Po dziś dzień mnie to zastanawia, mimo iż sam teraz jestem już dużo starszy, choć może nie mam aż tylu lat co wówczas miał mój dziadek, to jednak wciąż mnie to dziwi. Jakim cudem jeden człowiek tak wiele wiedział Potrafił rozwiązać każdy problem! Był wspaniałym człowiekiem.
Doradztwo finansowe, doradztwo personalne, doradztwo dotacyjne po prostu doradztwo szło mu jak z płatka! Niezależnie czego dotyczyło! Choć przyznać muszę iż pamiętam jeden przypadek, który zatrwożył mojego dziadka nie na żarty! Sam już dziś nie pamiętam dokładnie o co chodziło. Pamiętam jedynie, że miało to jakiś związek z utrzymaniem emerytury, dla człowieka, który został skazany na 10 lat więzienia – już sam nie pamiętam za co. Dziś jest to po prostu prawo każdego więźnia, choć to moim skromnym zdaniem gruba przesada, ale niegdyś był to nie lada orzech do zgryzienia. Takim właśnie człowiekiem był mój dziadek. Doradztwo, to było jego drugie imię!